Obrót głowy jak u sowy czyli Citroën CX Prestige / Limousine Ph1

Szedłem sobie chodnikiem zerkając smętnie na przejeżdżające plastiki i WTEM! zza zakrętu wyłaniać zaczął się kształt który gdzieś, kiedyś, dawno temu, jak przez mgłę… 
Pierwsza myśl – ceiks jedynka – i od razu negacja – NIE - niemożliwe, przecież one już wyginęły. We Francji to rozumiem ale tu, w 2013, w dodatku on długi jakiś ? NIE.
Lecz kształt majestatycznie sunął naprzód drwiąc z mego dysonansu poznawczego. Po sekundzie lub dwóch stężenie prestiżu osiągnęło niemierzalne wartości.
Od nadmiernego stężenia sfiksował zoom w aparacie i tak sobie samodzielnie przodek wykadrował. Następnie fotosprzęt się na sekundę zawiesił. Sekunda, niby nic ale przez nią zwiało ładne ujęcie boku CXa pokazujące jego długość.
Historia CX Prestige rozpoczęła się od zamówienia z kancelarii Prezydenta Francji pana Giscard d’Estaing.Francuski pałac prezydencki miał dość modelu DS i potrzebował nowych reprezentacyjnych limuzyn.
Opracowano więc większy niż w standardowym CXsie rozstaw osi i nieco podwyższony dach, szczególnie w tylnej części linia dachu przebiega zauważalnie wyżej. Wersja ta w krótkim czasie zyskała popularność jako auto służbowe prezydenta i wyższych rangą urzędników.
Pochodną Prestige była wersja CX Limousine z dieslem 2,5 zaprezentowana w 1979 r. Posiadała przedłużone nadwozie z Prestige i poziom wyposażenia z wersji Athena.
A tymczasem w Tajlandii powstał trzydrzwiowy CX Coupé – tak dla równowagi