Mercedes Benz C123 SEC

Dzisiejszym gościem jest taka oto dwudrzwiowa gwiazda. Ce sto dwudziestka trójka pokazała swą klasyczną, smukłą linię w kolorze 404 Milanbraun.
Urzekała kształtami, kusiła zadbanymi chromami i ogólnym wychuchaniem, wzbudzając widoczny zachwyt.
Ale wystarczył moment aby stała się Sekiem.
Yyyy…

Lotus Elite 1978 i nie tylko

W mocno turystycznym mieście, z dala od gwarnego centrum stoi sobie taka oto atrakcja.
Nieujęte w żadnym przewodniku lotusowe podwórko chowa się przed rozentuzjazmowanym tłumem w bocznej uliczce. Trylinkowo – dziurowo – szutrowa nawierzchnia, bez chodników dodatkowo zniechęca typowych bulwarowo – restauracyjnych eksploratorów.
Jedna z 2535 wyprodukowanych sztuk - jak najbardziej Elita
Wraz z Elanem jedynką tworzą ciekawy duet
Idealna, wczesna WSK M06 pilnuje czerwonego stadka
A za pryzmą drewna też coś się skrywa

Garażowe skarby

Przechodząc obok różnych rzędów garaży przy starych osiedlach zawsze zastanawiam się co skrywają w sobie. Drewniane drzwi pokryte złuszczona olejną lub zardzewiałe metalowe wrota potrafią rozbudzić wyobraźnię.
Któregoś dnia przemieszczając się we dwójkę nieopodal postindustrialnych garaży w których parkowały niegdyś dostawczaki natknęliśmy się na uchylone drzwi jednego z nich. Wpadające przez ten ”uchył” słońce oświetlało pastelową błękitną karoserię i odbijało się w wielkim chromowanym, zrobionym na lustro zderzaku.
Warszawa M20 model 57 wyglądała idealnie i bardzo apetycznie. Odnowiona z wielką dbałością o detale właściwe dla rocznika była właśnie dopieszczana przez sympatycznego Pana. Rozpoczęła się przyjemna konwersacja na temat tego pięknie wymuskanego auta oraz jego historii.
dsc01617b Diagonalne opony z epoki
dsc01621b  
W pewnym momencie drzwi otworzyły się szerzej i ciemne do tej pory wnętrze garażu pojaśniało odkrywając swój drugi plan. Nastąpiła długa uczta dla zmysłów połączona z zakrzywieniem czasoprzestrzeni:
Przejścióweczka MR 74 z oryginalnymi blachami i lakierem.
Właśnie poddawana jest akcji usuwania grzybopatentów i powrotu do oryginału.
Ktoś bardzo dbał i starał się.
Odrobaczania ciąg dalszy – kierownica z ringiem już czeka.
Rzut oka na sekcję FSM przez pryzmat FSO
Sześćsetka na cytrynkach z 1977.
105L a w niej…
pokrowce z misiem i nakładka na kierownicę – dwa nieodzowne syreniarskie gadżety z epoki.
W sumie podobnej są długości.
Idealnie pasowałaby tu owalna niemiecka tablica celna z lat 70/80 tzw jajko.
Garbus i Garbuska
Nie wiem jak długo tam byliśmy ponieważ poczucie czasu gdzieś zniknęło – pozostało tylko poczucie miejsca.

Renault 21 GTL 1989 – 91

Pomimo ze wygoda jazdy i prostota konstrukcji idą tu w parze, dwudziestek jedynek nie jeździło w PL za wiele, w przeciwieństwie do Laguny.
Poliftowa Renówka (lifting w maju 1989 r.) ale ze starego typu znaczkiem (nowy od sierpnia 1992) 
Auto bez widocznych patentów i skundleń, z zachowanymi wszystkimi detalami. Wersja raczej eksportowa – odmiana GTL nie była oferowana na francuskim rynku
dsc08204b Oryginalny lakier Beige Antique 129

Na wysoki połysk – Mitsubishi Starion 1987

Turbodoładowany silnik z przodu, napęd z tyłu i wygodne wnętrze pośrodku a całość przyodziana w nienagannie skrojone nadwozie. Wszystko takie jak być powinno – wychuchane, wymuskane i pedantycznie dopieszczone. A przede wszystkim bezkompromisowo analogowe – tylko prawa fizyki, sama natura, bez żadnych wspomagaczy.
Unikalny już dzisiaj japoński ścigacz zapozował do małej fotosesji:

KrAZ 256B 1

Pierwotnie dzisiejszy wpis miał dotyczyć japońskiego, sportowego tylnonapędowca z lat osiemdziesiątych.
Jednak z pewnych bardzo widocznych względów  zawodnik z Japonii postanowił pozostać w szatni - nieco przytłoczony i onieśmielony.
  
W epoce wielkich budów lat siedemdziesiątych te wywrotki były czymś tak oczywistym że fotografujący place budów omijali je skutecznie. Przez to niewiele dobrej jakości zdjęć z tamtych czasów dotrwało do teraz.
A kilka lat później poznikały z naszego kraju z biurokratycznych powodów – nie można było rejestrować pojazdów powyżej pewnej szerokości. Krazy powróciły na wschód albo trafiły do zamkniętych terenów różnych kopalń bez możliwości poruszania się po drogach publicznych. Spora część z nich powędrowała też do hutniczych pieców.
Wróćmy jednak do czasów ich świetności. Oprócz ciemno zielonych Krazów z malowanym  na drzwiach logiem Transbudu można było spotkać należące do Zakladów Energetycznych.
Te użytkowane przez energetyków miały na drzwiach naklejki – ewenement w tamtych latach, w których loga malowało się za pomocą szablonu i pędzelka.
Kolejny użytkownik –  OTLe czyli Ośrodki Transportu Leśnego miały na swoim stanie niewielką ich ilość. Tam rządziły Pragi V3S i Stary 266.
Jak komuś znudziło się spoglądanie na te wszystkie zielone Krazy, mógł udać sie do najbliższego Rejonu Dróg Publicznych. Tam miał duże szanse zobaczenia Kraza fabrycznie pomarańczowego :) z piaskarką albo pługiem wirnikowym. 
Ale zdecydowanie prym wiodły wersje wojskowe – polska armia używała większej ilości wersji 255 na balonowych oponach.
Jednak największy wybór ciekawych odmian, łącznie z najstarszą wersją Kraz 214 z drewnianą kabiną mieli żołnierze radzieccy. Ich konwoje złożone z kilku lub kilkunastu takich pojazdów musiały robić konkretne wrażenie.