Poczekalnia młodszych klasyków – Daewoo Nexia 1997

Pewnego upalnego letniego dnia na ceglanym parkingu wygrzewała się Nexia. Można by pomyśleć – też mi co, wielkie rzeczy, Nexii na pęczki… Ale po pierwsze – wyglądała jakby kilka dni wcześniej wyjechała z salonu. Ale po drugie – ten letni dzień był w sierpniu 2013 roku.
Jakby nie liczyć wychodzi szesnaście.
Auto lśniło oryginalnym piecowym lakierem pozbawionym jakichkolwiek zarysowań. Podobnie prezentowały się lampy, szyby i zderzaki, stan pod maską łatwo można sobie wyobrazić. Na  szybach z tyłu małe srebrzyste naklejki Daewoo OK pass, na pozostałych „COID pojazd oznakowany”
Wyczuwam tu akcję typu ciemny garaż i magiczny kocyk pod którym czas i rzeczywistość zakrzywia się w niezbadany sposób. Do tego stopnia że wszelkie teorie i obliczenia znane współczesnej nauce nie znajdują zastosowania dla takiego przypadku.

Fiat Croma 1991

Dziś pojawi się kolejny, po Alfie Romeo 164 owoc namiętnej współpracy Fiata z Saabem zainicjowanej w 1978r. Tego modelu, w przeciwieństwie do Lancii Themy i Saaba 9000 było w PL chyba najmniej. Podczas gdy słynny poprzednik 132 pełnił rolę auta służbowego ministrów oraz dyrektorów fabryk i zjednoczeń – Cromę ta funkcja ominęła. Zapewne to mogło być powodem bardzo małej liczebności tego Fiata na polskich drogach.
Premiera Cromy zakończyła definitywnie epokę tylnego napędu we fiatowskich osobówkach. Zastąpiła ona ostatniego Fiata napędzanego wałem - Argentę.

Toyota Corolla E8 Brillant 1991

Przed obiektyw trafiła ciekawa wersja Corolli  – niezwykle rzadka seria limitowana oferowana tylko na rynek szwajcarski. Silnik 1.6 i duże prawdopodobieństwo napędu 4WD oraz bardzo dobre wyposażenie seryjne. Opcja niezwykle pożądana na senegalskich bezdrożach ale tym razem królowa sawanny umknęła ciemnoskórym handlarzom.

Poczekalnia młodszych klasyków – Lancia Kappa Coupe 2.4

Tym razem popularna rządówka pokazała się w swojej najmniej pospolitej odmianie. Chociaż „odmiana” to w tym przypadku niezbyt trafne określenie.
To auto jest zupełnie inne od standardowego czterodrzwiowego sedana z którego zaczerpnięto tylko przód i nazwę. Reszta jest odmienna a pojazdy te były budowane według starych zasad – w manufakturze.
Tych składanych ręcznie dwudrzwiówek powstało nieco ponad trzy tysiące sztuk, więc faktor klasyczności przyrasta odpowiednio szybciej.
A tu w parze z równie rzadko spotykanym autem

Volvo 740 GL 1984

Przejeżdżając dziś grzybną można było trafić na taki oto sympatyczny widoczek.
Najstarsza wersja siedemset czterdziestki stała sobie połyskując lakierem i chromami. Dwukolorowe malowanie i odcień niebieskiego nawiązuje do barw szwedzkiej policji z lat osiemdziesiątych.
Tak przy okazji – w tym roku 740 kończy trzydzieści lat.
Ten model powstawał wyjątkowo długo – pierwsze prace nad projektem NV80 rozpoczęto w 1975 i planowano jego produkcję na lata 1979/80. Z kilku propozycji stylizacji nadwozia wybrano wzór rodzimego designera, odrzucając italdesignowe finezje. Powstały prototypy P31 sedana, kombi i coupe i do końca roku 1976 wszystko szło zgodnie z planami.
Jednak 43 tys. niesprzedanych modeli serii 200 z rocznika 1976 dosypało beczkę piasku w ten sprawny, naoliwiony mechanizm. Cofnięto fundusze na wdrożenie nowego modelu co zatrzymało prace na prawie trzy lata. W międzyczasie Volvo przymierzało się do sojuszu z Saabem i wspólnej produkcji ale na rozmowach poprzestano.
Następnie sprawa oparła się o szwedzki rząd, który nie zezwolił firmie na wzięcie kredytu bankowego. Za to kilka miesięcy później  porozumiał się z rządem Norwegii, gdzie zawarto umowę o prawie do wiercenia ropy przez Volvo z norweskich złóż.
W ten sposób szybko uzyskano fundusze na rozwój bez konieczności płacenia odsetek bankierom. Dzięki temu powstał jeden z najtrwalszych i najwygodniejszych samochodów.