Renault Espace 2000 GTS Ph1 1988

Za niedługo kolejny motoryzacyjny jubileusz – Renault Espace kończy 30 lat.
Z tej okazji -  parę słów o tym jak dawno temu Espace było Peugeotem.
Koncepcja modelu powstała w firmie Matra, należącej do grupy PSA.
Był rok 1979 i postanowiono na fali sukcesu Matry/Talbota Rancho opracować większy samochód. Projekt bryły nadwozia opracowano w jeden weekend (!) a autorem był Antoine Volanis – stylista, dzięki któremu powstała Matra Murena i Bagheera.
Inspiracją były trendy projektowe panujące wówczas w USA. 
Szefostwo Matry było przekonane, że w przyszłości ten rodzaj samochodu zyska dużą popularność w Europie. Wizjonerzy – chapeau bas.
Projekty wystartowały pd roboczymi nazwami – trzydrzwiowy P16 i pięciodrzwiowy P17 i przedłużony P18.
Pierwotnie nowy model otrzymał światła i siedzenia z Peugeota 604 a silnik i zawieszenie z Talbota Solary. Powstają prototypy pickupa, vana oraz wersji Grand Raid z podwyższonym tyłem, takim jak w Talbocie Rancho.
Na przełomie lat 1980/81 projekt zyskuje aprobatę zarządu Peugeota a niedługo później prezesi grupy PSA dają nowemu modelowi zielone światło.
Pod koniec roku 1981 następuje zwrot – marka Matra zostaje wchłonięta przez państwowego giganta – Renault.
Peugeotowski projekt jest kontynuowany, powstają liczne prototypy o nazwie P-23. Cześć przednia wraz z podłużnym silnikiem pochodzi teraz od Renault 18.
Pod koniec 1982 projekt P-23 został zaakceptowany przez zarząd i skierowany do produkcji seryjnej. W styczniu 1984 powstały pierwsze Espace z serii przedprodukcyjnej, dwa miesiące później w zakładach Matra w mieście Romorantin ruszyła produkcja.

Przez pierwszy rok produkcji auto miało kwadratowe reflektory, dłuższą atrapę i pełne, pomarańczowe kierunkowskazy. Powstało niecałe 6 tys. sztuk najstarszej odmiany.  Od roku 1985, wraz z wersją 2000-1 lampy zmieniono na prostokątne a kierunki na dwukolorowe.
Lifting ze zmianą atrapy nastąpił w styczniu 1988.
W upalny letni dzień zdarzyło się spotkać jeżdżącą poliftowa „jedynkę” - na której prawie nie widać upływającego czasu. Auto drugiego właściciela, garażowane i zadbane odwdzięcza się niezawodnością.
Oryginalny lakier już nieco przyprószony, ale bez tendencji do łuszczenia się na kompozytowym nadwoziu. Jest to dość częsty przypadek najstarszych Espace – mikropęknięcia nadwozia i łuszczyca lakieru.

Z szuflady – Subaru SVX

Lata się zachciało więc dzisiaj będzie w letniej scenerii. W leniwe sobotnie popołudnie prędkością patrolową jechało sobie Subaru.
Fotosprzęt nie był przygotowany na tą okoliczność, więc zanim się ustawił to okazja na ładne ujęcie przodu przeminęła. Za to udało się  w ruchu złapać boczek, a jak przeszedłem parę ulic dalej to auto sobie stało zaparkowane.

Star A 25 LS / 106 1967

Wiem że należy cieszyć się widząc odratowany pojazd, radość powinna być podwójna szczególnie jeśli chodzi o użytkowy ponieważ one jakoś nie zalegają w garażu u dziadka – grzyba.
Większość zachowanych do dziś dwudziestek piątek pochodzi ze strażackich remiz, gdzie częściej stały niż jeździły. Strażacy – szczególnie ci z OSP mieli czas na doglądanie i dopieszczanie swoich wozów bojowych.
Ale głównym typem użytkownika „osiołka” nie były straże. Skrzyniowe i ciągniki siodłowe trafiały do przedsiębiorstw typu PTHW czy PKS, wywrotki czy betoniarki zaś do Transbudu. Jednym słowem tam, gdzie ”silniki nie stygły” a resurs to max 150 tys. km – gdyby nie słabe oleje typu superol byłoby znacznie lepiej.
A były to silniki benzynowe ze zużyciem 30-40l/100 km i to one spowodowały szybkie zniknięcie tego modelu z naszych dróg.
Przyczyniły się do tego dwa zjawiska:
Pierwsze - pojawienie się Stara 28 co przetrzebiło znacznie ilostan w firmach państwowych.
Drugie - rządowy program „dieselizacji” z wczesnych lat osiemdziesiątych co dobiło pozostałe jeżdżące jeszcze resztki. 
Była to wielka akcja zamiany benzynowców S-47 w Starach 29 na diesle S-530 z 28. Uziemiono również tysiące Ziłów – niezwykle popularnych wywrotek MMZ 555, skrzyniowych 130  i Gazów 53. Normy spalania wynosiły dla nich ponad 40 l/100 km, a żaden popularny wtedy Diesel nie pasował.
Jakimś cudem jeden z benzynowych skrzyniowych Starów ocalał. Ktoś uratował spod palnika wersję L z wydłużoną ramą, silnik S-474 typ 312/03.
I chwała temu Ktosiowi za to.
Naturalną koleją rzeczy jest remont takiego rodzynka – wygląda na to, że auto zostało rozebrane „na śrubki”. 
I złożone ponownie w całość, choć podczas remontu – szczególnie lakierniczego – sprawy potoczyły się… Hmm… nietypowo, szczególnie jak na żółte tablice.
Hurrrraaaa -  jest radość – w kolorze z epoki, drzwi naturalnie.
Na zderzaku WH, szyba z naklejką DL, ciekawie…
Oryginał – wnętrze jasno szare lub kremowe,  pokrywa silnika o ton lub dwa ciemniejsza. Deska rozdzielcza pomalowana lakierem młotkowym.

Mercedes Benz W126 Seria 1

Dzisiaj Grzybną Alejkę zaszczycił luksus z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych, z którego wysiadł pan w wieku… hm.. odpowiednim do miana ulicy.
Czarne blachy i kolor pasujący do epoki, wygląda jak 473 Champagner z palety MB. Ryflowane listwy drzwiowe wskazują na przedliftową wersję starej klasy S. dsc09316 dsc08928 dsc08926 dsc09318 dsc09317 dsc09319 dsc08924 dsc09315

Ford Taunus TC 71 dwudrzwiowy sedan

Pierwsza seria Taunusa TC z początku lat siedemdziesiątych stała sobie porzucona, pod coraz grubszą pierzyną z kurzu. Szczęściem nic nie leje się na Forda z góry, ale czyjeś lepkie ręce zdążyły pozbawić go kilku detali.
Dwoje drzwi, sedan, napęd na tył, brązowo-beżowe wnętrze i oryginalne fordowskie felgi – czego można chcieć więcej?
Widać że do momentu rozpoczęcia wrastania auto wyglądało na zadbane, przynajmniej z zewnątrz. Nie licząc tylnego mostu, z którego wyciekł na beton chyba cały olej.
Wersja raczej podstawowa – okrągłe reflektory i brak jakichkolwiek oznaczeń literowych. Chyba że wspomniana lepka rąsia…